Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trylogia Klucze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trylogia Klucze. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 lipca 2014

Klucz odwagi. Trylogia Klucze Tom III

Seria: Trylogia Klucze (tom 3)
Wydawnictwo: Prószyński i Sk-a
Liczba stron: 352
Rok wydania: 2011

Wyjątkowe połączenie mitu, magii i romansu…
Zoe McCourt, trzecia z przyjaciółek poszukujących kluczy do Szkatuły Dusz, staje przed bardzo trudnym zadaniem. Malory i Dana osiągnęły sukces, a teraz od niej zależy los Szklanych Cór i powodzenie wspólnego dzieła. Zoe, wychowana w przyczepie samochodowej w Zachodniej Wirginii, matka nieślubnego syna, nie wie też, jak potraktować zaloty Brada Vane’a, dziedzica milionowej fortuny i przyjaciela pozostałych uczestników poszukiwań. Jego bogactwo i urok osobisty budzą w niej lęk.
 

Wspólne przedsięwzięcie trzech przyjaciółek wydaje się strzałem w dziesiątkę. Ale czarnoksiężnik Kane, przewidując swą porażkę, podejmuje desperackie i brutalne działania. Zoe chwyta za miecz, stając do walki. Czy uda jej się zwyciężyć mroczne siły, które rozpętały wojnę w świecie bogów?

„Klucz odwagi” to ostatni tom trylogii „Klucze”, w którym miłośnicy twórczości Nory Roberts poznają finał przygód trzech przyjaciółek, których zadaniem było uwolnienie dusz córek celtyckiego boga. Do walki z Kane’m staje Zoe. Bohaterka jest już bogatsza o doświadczenia swoich przyjaciółek, więc wie, że przeciwnik nie cofnie się przed niczym by ją powstrzymać. Trzy kobiety są o krok od wypełnienia powierzonego im zadania, niebezpieczeństwo związane z poszukiwaniami wzrasta. Na szczęście główna bohaterka, podobnie jak jej poprzedniczki, nie będzie pozostawiona samej sobie - Zoe będzie mogła liczyć na wsparcie fascynującego ją mężczyzny oraz kobiet, z którymi połączyła ją wspólna misja i prawdziwa, głęboka przyjaźń.

Główną bohaterka tej części trylogii jest samotną matką, kobietą której brak obycia i wiedzy, które posiadały jej poprzedniczki, a jednak posiada ona coś wyjątkowego. Prostą fryzjerkę cechuje ogromna odwaga. Zoe walczy jak lwica w obronie tych, których kocha. Choć początek poszukiwań nie napawa optymizmem, czytelnik wie, jak zakończy się ta opowieść – w tym aspekcie zaskoczenia raczej nie ma.

Podobnie jak w poprzednich częściach „Kluczy” autorka położyła nacisk na wątek romantyczny, który wypadł bardzo dobrze. Bohaterowie „Klucza odwagi” są dojrzali i nie piętrzą przed sobą wyimaginowanych problemów. Największą bolączką romansów jest to, że autorki bardzo często mnożą bezsensowne problemy i stawiają przed swymi bohaterami równie absurdalne przeszkody, Roberts jest chlubnym wyjątkiem. Pisarka kreuje realistyczne wątki miłosne, w których nie uświadczymy raczej wymyślnych, sztucznych dramatów – przynajmniej ja to tak odbieram.

Wątek romantyczny został dobrze pokazany, natomiast wątek fantastyczny budził we mnie takie same odczucia, jak podczas czytania dwóch poprzednich tomów – jest to uatrakcyjniające romans tło, które akurat we mnie nie wywołało nadmiernych emocji. Pomysł był ciekawy, ale wątek nie został dostatecznie rozwinięty i dopracowany. Oczywiście mamy kilka strasznych i magicznych scen, ale mnie one nie przekonały. Pisarka wypada zdecydowanie lepiej w powieściach, w których łączy romanse z wątkami sensacyjnymi i obyczajowymi. Na niekorzyść wątku fantastycznego działa również fakt, że jego rozwiązanie nie stanowi raczej zbytniej tajemnicy i czytelnik jest w stanie je przewidzieć.    

Trylogia „Klucze” to seria dla czytelników lubiących romanse z nutą magii, którzy szukają przede wszystkim dobrze opowiedzianej, romantycznej historii miłosnej. 

środa, 6 marca 2013

Klucz wiedzy. Trylogia Klucze Tom II

Seria: Trylogia Klucze (tom 2)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 360
Rok wydania: 2010

Dana Steele rozpoczyna poszukiwania drugiego klucza otwierającego szkatułę, w której czarnoksiężnik Kane uwięził dusze trzech królewskich córek. Kiedyś Dana przeżyła zawód miłosny; teraz jej dawny ukochany, Jordan, powraca. Jaka przyszłość ich czeka? Jordan nie wiedział, że Dana go kochała... i nie wie, że nadal darzy go uczuciem. Pragnie zdobyć jej miłość. Kane zastawia pułapkę na nich oboje. Aby zwyciężyć, Dana musi pogodzić głos serca z głosem rozsądku. I odnaleźć książkę, która doprowadzi ją do drugiego klucza. Czy uda jej się dostrzec prawdę w sieci kłamstw?

Kiedy zabieram się za czytanie jakiejś powieści wchodzącej w skład dłuższej serii, staram się zgromadzić wszystkie tomy cyklu, by móc przeczytać go od razu. Dzięki takiemu działaniu nie zapominam żadnych wątków, wiem kim są wszyscy bohaterowie (nawet ci pełniący role epizodyczne), a co najważniejsze nie muszę długo czekać na poznanie zakończenia cyklu, jeśli dana seria niezwykle mnie zainteresowała. Niestety taki sposób poznawania serii książkowych ma też swoje minusy. Jeżeli poszczególne tomu opierają się na tych samych schematach, pojawiają się w nich niemal identyczne sceny bądź bohaterowi są kopiami postaci występujących w poprzednim tamie, wtedy przyjemność z czytania ulatnia się jak powietrze z przebitego balonu. Niestety czytanie wszystkich tomów trylogii „Klucze” jeden po drugim, wywołało we mnie te negatywne odczucia.

Po tym, jak skończyłam czytać „Klucz światła, czym prędzej sięgnęłam po „Klucz wiedzy”. Główna bohaterka drugiego tomu trylogii Nory Roberts jest bibliotekarką i przyznam, że postać Dany intrygowała mnie od początku. Bardzo chciałam przyjrzeć się jej poszukiwaniom tajemniczego klucza, który ma otworzyć drugi zamek szkatuły, w której zostały zamknięte dusze celtyckich półbogiń. Niestety powieść okazała się niemiłosiernie schematyczna. W książce pojawia się wiele scen, które są niemal wiernymi kopiami wydarzeń, które miały miejsce w tomie pierwszym trylogii. Dana zostaje zwolniona z pracy, okoliczności w jakich do tego dochodzi są lustrzanym odbiciem tego co spotkało wcześniej Malory. Również niezadowoleni ze zwolnienia bohaterki ‘klienci’ biblioteki reagują w taki sam sposób, jak klienci galerii, z której została zwolniona bohaterka „Klucza światła”. Podobieństw jest znacznie więcej, jednak nie będę ich już wymieniała.

W „Kluczu światła”, podobnie jak w „Kluczu wiedzy”, dominuje wątek romantyczny, wątek fantastyczny rozwija się dopiero w końcówce utworu.

W tym tomie główna bohaterka będzie starła się poradzić sobie z emocjami, które wyzwala niej Jordan. Mężczyzna opuścił ją i wyjechał do Nowego Jorku, by rozwijać karierę pisarską. Bibliotekarka ma niezwykły żal do Jordana za to, że zostawił ją, a swoim odejściem złamał jej serce. Dana poczuła się wykorzystana i zdradzona, kiedy dowiedziała się, że jej ukochany wyjeżdża nie poinformowawszy jej nawet o swych planach. Mimo całego rozgoryczenia, w momencie, w którym dawny kochanek powraca do Pleasant Valley, w bohaterce zaczyna odżywać dawna namiętność. Dana i Jordan są obecnie dojrzalsi niż kiedyś. Bohaterowie są gotowi do podjęcia dialogu i wytłumaczenia sobie nawzajem wszystkich spraw i wydarzeń z przeszłości, które przyczyniły się do ich rozstania. Sposób w jaki pisarka poprowadziła wątek uczuciowy bardzo mi się spodobał.

Co do wątku fantastycznego, to nie ma sensu za bardzo się rozpisywać. Przed Daną staje takie same zadanie jakie wykonała Malory, i jakie będzie musiała wykonać Zoe. Może w tym tomie działanie przeciwnika kobiet jest nieco bardziej brutalne i zdecydowane niż w „Kluczu światła”, jednak sam przebieg poszukiwania klucza wygląda identycznie jak w tomie pierwszym. Bohaterka otrzymuje wskazówki od Roweny i Pitte’a i ma miesiąc na odkrycie, gdzie został ukryty jej klucz, po drodze musi pokonać kilka przeszkód i pułapek zastawionych przez czarnoksiężnika Kane’a.

„Klucz wiedzy” utrzymuje taki sam poziom jak poprzedni tom trylogii. Przez większą część powieści autorka eksponuje wątek romansu miedzy głównymi bohaterami powieści. W końcówce rozpędu nabiera wątek fantastyczny, który w tym tomie prezentuje się bardziej dramatycznie niż w „Kluczu światła”. Niestety, ze względu na dużą schematyczność lektura tego tomu okazała się mniej porywająca niż lektura „Klucza światła” – za dużo było podobieństw do pierwszego tomu trylogii przez co fabuła była zbyt przewidywalna.

W wypadku „Trylogii kluczy” czytanie kolejnych części w bliskim odstępstwie czasu działa zdecydowanie na niekorzyść serii – przynajmniej ja tak odczuwałam. W najbliższym czasie nie sięgnę raczej po „Klucz odwagi”. Odpocznę sobie od tej trylogii, by za jakiś czas móc przeczytać finałowy tom serii z prawdziwym zainteresowaniem.

wtorek, 5 marca 2013

Klucz światła. Trylogia Klucze Tom I

Seria: Trylogia Klucze (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 384
Rok wydania: 2010

Trzy młode kobiety, Malory, Dana i Zoe, zostały zaproszone do tajemniczej, baśniowej rezydencji na przyjęcie. Ekscentryczni gospodarze, Rowena i Pitte, przedstawiają im niesamowitą propozycję, która może odmienić życie całej trójce.

Trzy odważne, mocno stąpające po ziemi kobiety, trzy klucze... Każda z nich musi wykonać trudne i niebezpieczne zadanie. Jeśli im się uda, czeka je wspaniała nagroda. Pierwsza rusza do walki o szczęście Malory. W kolejnych tomach z losem będą się zmagać Dana i Zoe. Czy im się powiedzie?


Nora Roberts to pisarka, która świetnie odnajduje się w różnych gatunkach literackich: romansach, powieści obyczajowej, sensacji, fantastyce. Jako, że do tej pory nie miałam możliwości poznania żadnej powieści pisarki, w której dominowałyby elementy tego ostatniego, wymienionego przeze mnie gatunku, postanowiłam czym prędzej zmienić ten stan. Wybór padł na książkę stanowiącą pierwszy tom trylogii "Klucze” - „Klucz światła”.
 
Główną bohaterką powieści jest Malory Price, która pracuje w galerii sztuki w niewielkim miasteczku Pleasant Valley. Dwudziestoośmiolatka, kochająca sztukę pokłóciła się właśnie z nową żoną właściciela galerii, jej posada wisi na włosku. Uporządkowane pod każdym aspektem życie bohaterki zaczyna się walić. Aby odegnać od siebie przykre myśli, Malory decyduje się wziąć udział w koktajlu organizowanym w rezydencji leżącej na Wzgórzu Wojownika.
Na miejscu okazuje się, że w spotkaniu, poza gospodarzami i Malory, wezmą udział tylko dwie kobiety – bibliotekarka Dana i fryzjerka Zoe. Wszystkie zaproszone znajdują się w podobnej sytuacji materialnej – etat Dany został drastycznie skrócony, Zoe została zwolniona przez właścicielkę salonu kosmetycznego, w którym pracowała. Jakby tego było mało, szybko wychodzi na jaw, że kobiety są w podobnym wieku. Malory i jej nowe znajome zaczynają się niepokoić tymi zbiegami okoliczności, ich obawy wzrastają, kiedy spotykają gospodarzy i wysłuchują ich historii, którą najłagodniej można określić jako gadanie szaleńca.
 
Rowena i Pittie twierdzą, że zaproszone kobiety są trzema wybrankami, które mają odnaleźć  klucze zamykające szkatułę, w której zostały uwięzione śmiertelne dusze celtyckich półbogiń. By przekonać swoich gości o autentyczności fantastycznej historii, para pokazuje im portret bogiń – postacie namalowane na płótnie mają twarze naszych bohaterek. Malory, Dana i Zoey zaczynają dopuszczać do siebie myśl, że opowieść Roweny i jej partnera może zawierać w sobie ziarenko prawdy. Bohaterki skuszone obietnicą wynagrodzenia postanawiają zaryzykować i zgadzają się wziąć udział w poszukiwaniu kluczy. Pierwszą wybranką zostaje Malory, na odnalezienie klucza bohaterka ma miesiąc.

„Klucz światła” to powieść fantastyczna, w której równie ważny co wątek magiczny, jest wątek romansowy, który nawiasem mówiąc jest świetny.  Malory nie jest zmuszona szukać klucza sama, pomagają jej poznane w rezydencji kobiety, które szybko stają się jej przyjaciółkami. Bohaterce pomaga także brat Dany Flynn, którego poznała w bardzo zabawnych okolicznościach. Zresztą w tej powieści aż roi się od zabawnych scen i dialogów. Bardzo podobał mi się fakt, że autorka odwróciła role i tutaj to Malory staje się drapieżcą próbującym usidlić Flynna, a nie na odwrót.
 
Wątek romansowy odwracał niestety uwagę od wątków fantastycznych. Można by właściwie powiedzieć, że to miłość pomiędzy dwójką bohaterów stanowiła oś fabuły, a wszelkie elementy magiczne pełniły jedynie rolę ciekawego tła – trochę przykre, ale ja odczuwałam to właśnie w ten sposób. Historia z poszukiwaniem kluczy zaczęła mnie wciągać mniej więcej od połowy powieści, kiedy to doszło do intensyfikacji działań zarówno bohaterek jak i mrocznej siły, która chciała je pokonać.
 
„Klucz światła” jest doskonałym romansem, wątek fantastyczny nieco mnie rozczarował i budził mieszane uczucia. Początek rozbudził ciekawość, jednak pierwsza część książki nie wciągnęła i była właściwie nijaka, dopiero końcówka trzymała w napięciu (oczywiście, to zdanie odnosi się jedynie do wątku fantastycznego powieści). Gdybym chciała ocenić „Klucz światła" to za romans dałabym 5, za wątek fantastyczny 3.